Archiwum dla Sierpień, 2008

Sierpień 31, 2008

Laney L5T-112 + Dimarzio D-Activator + Metal Muff…

Jednym słowem… zło ;) . Wczoraj przelutowałem pickupy i jak to zaczęło gadać, to do dziś jestem w szoku. Wzmacniacz ma sam z siebie ładny przester, jednak jak się go “doładuje” Metal Muffem, to nie ma takich uszu których by nie można odetkać…

Niszczyciel uszu...

Powala na kolana mnogość brzmień metalowych, które z lampki wychodzą odpowiednio gładkie. Jedyny minus polega na tym, że żeby to wszystko ładnie grało w domu, trzeba zaopatrzyć się w attenuator.

Wydawałoby się że 5W wzmacniacz, to nie dużo… ale człowiek toto odkręci i w mgnieniu oka stoi bez majtek z trzęsącymi się nogami ;) . Całe szczęście za jedyne 70 USD można u Teda Webera (RIP) kupić bardzo sensowny moim zdaniem attenuator (chwilę się na niego czeka, ale warto), przy odrobinie szczęścia uda się nie płacić cła i vatu (ja tego szczęścia nie miałem, ale już pickupy przyszły bez odprawy ;) ).

Jeśli by ktoś chciał wsadzić jakieś inne pickupy Dimarzio “4-Conductor” do Corta X6, to okazuje się, że bebechy są niemal identycznie okablowane jak w Ibanez JEM:

 

JEM

 

 

Bebechy Cort X6

 

Tagi: ,
Sierpień 8, 2008

Koncert Paula Gilberta

I po koncercie. Powiem krótko: coś niesamowitego. Nie wiem jak można tak perfecyjnie robić to, co robi ten, tak mało znany w Polsce wirtuoz gitary.

Dobór utworów był perfekcyjny, było wszystkiego po trochu. Udało się zobaczyć Scarified przy którym zaliczyłem opad członków, były też niesamowite Technical difficulties, trochę super improwizowanego Hendrixa, był Down to Mexico. Sporo z nowej (jak dla mnie świetnej) płyty Silence followed by deafeninig roar, którą Paul promuje podczas tej trasy. Świetnie też wyglądają duele z żoną, Emi, która wyraźnie idzie w stronę stylu gitarowego grania klawiszowego Jordana Rudessa (mam nadzieję, że nie ma zamiaru brody sobie zapuścić ;) )

Paul był przeziębiony, ale dzięki temu udało mu się fajnym murzyńskim głosem pośpiewać blusa.

A teraz gorsza część tego wpisu (dzieci nie czytają).

Szlag mnie trafia. Na koncert w tej pieprzonej prowincjonalnej, zapyziałej stolicy, przyszło może 60 osób. Jasna cholera, w Krakowie niewielkim wysiłkiem w kilka osób zaprosilibyśmy na TAKI koncert więcej osób. Gratuluje organizatorom! O koncercie było wiadomo od bardzo dawna. Nawet we wtorek powinno tam być pełno ludzi! Swoją drogą, nie wiem jak on daje radę: http://www.paulgilbert.com/Tour2008.html…

Dzisiaj w kongresowej jest Doda, pewnie będzie tłum. Zafajdany wieśniacki konglomerat pieprzonych zarobasów, kurwa mać!

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.