Archiwum dla ‘majsterkowanie’

Styczeń 3, 2012

Atari SIDE :)

Zobaczyłem na Atariage zajawkę tego dysku solid state dla małego 8-bit Atari:

http://spiflash.org/block/16.html

i idea używania pamięci cf przez port cartridge Atari tak mi się spodobała, że całkowicie przeszła mi ochota na robienie/kupowanie sio2sd, o którym pisałem wcześniej. Jako, że niejaki Zaxon uruchomił preorder na Allegro, dziś jestem bez kasy. Zakupiłem i już nie mogę się doczekać. Tylko skąd ja wezmę na jedzonko dla dzieckuf ;/. Eh, retro-mania. To zaczyna być niebezpieczne hobby.

Z innych ciekawostek. Side nie obsługuje plików *.atr więc zacząłem się zastanawiać co to za format? Wychodzi na to, że to po prostu obrazy dyskietek, z których można wydłubać xexy np. za pomocą:

http://www.serious-dial.atari.pl/makeATR/

Myślałem sobie dalej: ciekawe, czy dałoby się taki xex skonwertować jakoś do formatu audio i nagrać na kasetę… No i, dałoby się. Na stronie:

http://home.planet.nl/~ernest/atarixle.html

Znalazłem programy: xex2cas, cas2wav, wav2cas.

Będę musiał kiedyś naprawić magnetofon XC12, z którym przyszło zamówione przeze mnie ostatnio Atari i spróbować też w tym kierunku. Kolejne pytanie: czy da się takiego xexa skonwertować na wav w formacie Turbo Rom Plus? Ok, ok. Dość już ;) .

Update: WAV w  Turbo też się da zrobić i to w różnorodnych formatach, bezpośrednio z xex:

http://www.baktra.wz.cz/software/turgen2.html

Jest też a8cas-util (odpaliłem pod Linuksem bez problemu, ale pliku wav w Turbo wygenerować mi się nie udało, mimo użycia opcji conv –turbo turborom plik generowany jest nadal w “standardzie”) i róznorakie wersje Magotrans, np. tu.

A dziś, w oczekiwaniu na Side, podlutuje sobie kabelek audio do magnetofonu XC12 (thnx Zaxon) i spróbuje wgrać wygenerowane wav-y w Turbo prosto z PC, albo z empeczy playera ;) .

Update: Dużo lepszym rozwiązaniem od modyfikacji magnetofonu, jest jego całkowite popsucie i wyprucie kabla z wtyczką na potrzeby sio2pc, ale do tego dojrzałem nieco później.

Grudzień 21, 2011

Retr0bright.

Jeszcze o jednym zapomniałem napisać w kwestii moich ostatnich retro-wpomnień i retro-zakupów. Obserwując aukcje z Atarynkami na Allegro zauważyłem, że sporo z tych komputerów paskudnie pożółkło, a niektóre z nich są jak nowe. Wydawało mi się to podejrzane, aż trafiłem na stronę Retr0bright:

Więcej zdjęć tutaj. Składniki opisane są nawet w Wikipedii:

http://en.wikipedia.org/wiki/Retr0bright

Wodę utlenioną  mam, wybielacz z TAED gdzieś też się znajdzie, lampka UV… gdzieś jest. Trzeba będzie to kiedyś przetestować. Efekt widoczny w galerii jest niesamowity. Ciekawe w jakim stanie przyjdzie kupione przeze mnie ostatnio Atari ;) .

Tagi:
Grudzień 19, 2011

Retrogaming. Atari800XE.

Święta idą. Spotkaliśmy się ostatnio z Gosią i Mariuszem. Mariusz przyszedł w koszulce z logo Atari, co zapoczątkowało retro-wspominki.  W trakcie konsumpcji wielu piwów Mariusz pochwalił się zmontowaniem interfejsu sio2sd do Atarynki. Uśmiechnąłem się w duchu do nostalgiczno-sentymentalnego pomysłu zakupu prawdziwego Atari i nie minął tydzień, a udało mi się jedno zakupić (emulator to jednak nie to samo). Co prawda chciałem upolować model Atari który kiedyś miałem – 130XE – nie było to jednak tak łatwe, bo ceny są nieco zbyt wysokie jak dla mnie.

Stanęło w końcu na 800XE. W razie czego dodam bez większych problemów 65kB pamięci (płyty 800XE i 130XE są takie same), a jeśli się okaże, że GTIA jest uszkodzone, a w przypadku 130XE szanse na ten stan rzeczy były podobne, zakupi się kiedyś uszkodzone 800XL i przelutuje GTIA :) . Inna kwestia która zadecydowała o zakupie 800XE to fakt, że ze względu na “wiek”, jest szansa na działającą klawiaturę.

Sio2sd kupię sobie gotowe, bo aktualnie brak czasu i warunków na trawienie płytki i jej zlutowanie. Pozostanie tylko zrobienie jakiejś sprytnej obudowy.

W planach mam jeszcze zakup ZX Spectrum, niestety chyba +, bo obawiam się, że Spectrum 48k z gumową, działającą klawiaturą raczej nie uda się kupić  i może jeszcze Commodore Vic-20 :) (o Meritum i Elwro800 nawet nie wspominam, bo to pewnie teraz niedostępne cacka).

Jak dobrze pójdzie, jeszcze w tym tygodniu poeksperymentuje z assemblerem 6502.

Czerwiec 20, 2011

Coś z niczego.

Piękna sprawa:

Więcej tutaj. Trzeba dodać do osobistej listy rzeczy do zrobienia.

Październik 12, 2010

Cort X6 – wymiana mostka – TRS-101.

Po wymianie pickupów na Dimarzio D-Activator, przyszedł czas na wymianę mostka. Oryginalny się zużył. Od biedy mógłbym wymienić wózki, ale ramienia Floyda wymienić się nie dało, a tego nigdy nie dało się porządnie dokręcić, zawsze miał luzy, które przechodziły na przetwornik w postaci stuków-puków.

Początkowo chciałem kupić double locking koreańskiej firmy Sung Il, ale zostałem przekonany przez właściciela Guitarproject do mostka TRS-101:

TRS-101

Cholera wie, jak się tak na prawdę ma do mostków TRS montowanych w Ibanezach. Najbardziej przypomina Lo-TRS:

Lo-TRS

Egzemplarz który do mnie dotarł raczej nie jest (jak reklamuje go Guitar Project) produktem japońskim. Coś mi się wydaje, że to mostek produkowany w Korei, na które to mostki tak nadają Ibanezowcy (na bloku nie ma oznakowania Takeuchi, Made In Japan), ale na forach Ibaneza psy wieszają na Lo-TRS2:

Lo-TRS2

Lo-TRS2 ma inne mocowania wózków (jak w Corcie) i wajchę dokręcaną nakrętką (jak w Corcie). Sam już nie wiem.

Ale… co tam. Przyszła sobota, montujemy! I co? Dupa. Okazuje się, że TRS jest nieco dłuższy od starego mostka i trzeba frezować otwór w desce…

Stwierdziłem, że sam tego robił nie będę. Poszukałem lutnika i znalazłem kogoś, chętnego w niedzielę oglądnąć gitarę:

http://lutnik-krakow.webpark.pl/

Gitara była gotowa na wtorek (dziś). Nie ma śladu na lakierze po frezarce. Bolce na których opiera się ostrze mostka zostały oryginalne, bo ponoć tuleje, w które się je wkręca są przyspawane do jakiejś blachy wewnątrz dechy… (dziwne co tam robi jakaś blacha). Nie upierałem się co do instalacji tych które przyszły z TRS-em. Koszt frezowania: 50zł. Lutnik skromny i sympatyczny. Pewnie nie raz jeszcze go odwiedzę, zwłaszcza, że od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie zakup jakiegoś klasycznego “japończyka” z lat 70-tych do renowacji.

Założyłem mostek. Postanowiłem, że zostawie to dziwne fabryczne ustawienie menzury, tylko lekko poprzesuwam wózki, żeby mieć możliwość regulacji w każdą stronę. Okazało się, że wózka struny G nie da się przestawić w pierwszą dziurkę, trzeba by przegwintować gwint śruby mocującej, bo się nie wkręca. Zostawiłem wózek w drugiej dziurce, tak jak przyszło, przerażony jednak, że regulacja menzury zajmie wieki (albo w ogóle nie będzie możliwa), bo w oryginalnym mostku menzura ustawiona była zupełnie inaczej (regulował mi ją niejaki Piotrek z nieistniejącego już sklepu “U doroty” na rynku, a ja starałem się trzymać tego samego rozmiaru strun).

Okazało się, że gitara stroi lepiej niż na starym mostku, kompletnie bez regulacji menzury. Chyba mam farta :>. Delikatnie skorygowałem menzurę dwóch strun i jest na prawdę ok.

Na plus: stabilna wajcha tremolo. Po wkręceniu (ramie gwintowane) nic się nie tłucze. Mostek wraca na swoje miejsce. Fajny sustain.

Na minus: gwinty mocujące wózki do przegwintowania, blok (taki kawałek metalu niby odpowiedzialny za sustain) wykonany z jakiegoś byle jakiego stopu w jasnym kolorze. Oryginalny wygląda dużo solidniej. Ponoć to ma znaczenie. Blok mogę sobie wyrzeźbić na warsztacie w firmie… Tylko pytanie czy warto.

Pograć jeszcze nie zdąrzyłem. Poczekamy do jutra, jak się struny naciągną.

Kiedyś jeszcze wymienię w tej gitarce klucze i może sobie ją jakoś fikuśnie pomaluje :) . Ale to za parę lat.

PS. Mostek tak na prawdę zamówiła mi moja kochana żonka :P . Pod warunkiem, że będę jej grał przynajmniej 3 razy w tygodniu.

Tagi: ,
Sierpień 31, 2008

Laney L5T-112 + Dimarzio D-Activator + Metal Muff…

Jednym słowem… zło ;) . Wczoraj przelutowałem pickupy i jak to zaczęło gadać, to do dziś jestem w szoku. Wzmacniacz ma sam z siebie ładny przester, jednak jak się go “doładuje” Metal Muffem, to nie ma takich uszu których by nie można odetkać…

Niszczyciel uszu...

Powala na kolana mnogość brzmień metalowych, które z lampki wychodzą odpowiednio gładkie. Jedyny minus polega na tym, że żeby to wszystko ładnie grało w domu, trzeba zaopatrzyć się w attenuator.

Wydawałoby się że 5W wzmacniacz, to nie dużo… ale człowiek toto odkręci i w mgnieniu oka stoi bez majtek z trzęsącymi się nogami ;) . Całe szczęście za jedyne 70 USD można u Teda Webera (RIP) kupić bardzo sensowny moim zdaniem attenuator (chwilę się na niego czeka, ale warto), przy odrobinie szczęścia uda się nie płacić cła i vatu (ja tego szczęścia nie miałem, ale już pickupy przyszły bez odprawy ;) ).

Jeśli by ktoś chciał wsadzić jakieś inne pickupy Dimarzio “4-Conductor” do Corta X6, to okazuje się, że bebechy są niemal identycznie okablowane jak w Ibanez JEM:

 

JEM

 

 

Bebechy Cort X6

 

Tagi: ,
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.