Tremolo locker.

Mój najlepszy kolega Krzyś zrobił mi dziś blokadę tremolo wykorzystując co wpadnie w ręce w naszym firmowym warsztacie.

Tym sposobem Cort  ma w końcu „stały mostek” i znacznie dłuższy sustain. Mostek jest zdecydowanie lepiej ustawiony i krawędź mocniej „siedzi” na śrubach. Mam tylko jedno spostrzeżenie: większość ludzi sugeruje montaż przy „zbalansowanym” mostku idealnie równoległym do deski gitary. Wydaje mi się to o tyle niekorzystne, że gdy mostek jest idealnie równolegle, blok nie dociska do tremlockera. Ja postanowiłem przeciągnąć nieco mostek naprężając mocniej sprężyny. Dzięki temu idealną pozycję mostka reguluję śrubką na tremlockerze i dzięki sile naciągu sprężyn nie ma „stuków puków” bloku o tremlockera np jak położę rękę na mostku.

Cort X6 – wymiana mostka – TRS-101.

Po wymianie pickupów na Dimarzio D-Activator, przyszedł czas na wymianę mostka. Oryginalny się zużył. Od biedy mógłbym wymienić wózki, ale ramienia Floyda wymienić się nie dało, a tego nigdy nie dało się porządnie dokręcić, zawsze miał luzy, które przechodziły na przetwornik w postaci stuków-puków.

Początkowo chciałem kupić double locking koreańskiej firmy Sung Il, ale zostałem przekonany przez właściciela Guitarproject do mostka TRS-101.

Cholera wie, jak się tak na prawdę ma do mostków TRS montowanych w Ibanezach. Najbardziej przypomina Lo-TRS. Egzemplarz który do mnie dotarł raczej nie jest (jak reklamuje go Guitar Project) produktem japońskim. Coś mi się wydaje, że to mostek produkowany w Korei, na które to mostki tak nadają Ibanezowcy (na bloku nie ma oznakowania Takeuchi, Made In Japan), ale na forach Ibaneza psy wieszają na Lo-TRS2. Z kolei Lo-TRS2 ma inne mocowania wózków (jak w Corcie) i wajchę dokręcaną nakrętką (jak w Corcie). Sam już nie wiem.

Ale… co tam. Przyszła sobota, montujemy! I co? Dupa. Okazuje się, że TRS jest nieco dłuższy od starego mostka i trzeba frezować otwór w desce…

Stwierdziłem, że sam tego robił nie będę. Poszukałem lutnika i znalazłem kogoś, chętnego w niedzielę oglądnąć gitarę (update: lutnik ze Szczyglic k/Balic, strona już nie istnieje, ale lutnik chyba jeszcze funkcjonuje):

http://lutnik-krakow.webpark.pl/

Gitara była gotowa na wtorek (dziś). Nie ma śladu na lakierze po frezarce. Bolce na których opiera się ostrze mostka zostały oryginalne, bo ponoć tuleje, w które się je wkręca są przyspawane do jakiejś blachy wewnątrz dechy… (dziwne co tam robi jakaś blacha). Nie upierałem się co do instalacji tych które przyszły z TRS-em. Koszt frezowania: 50zł. Lutnik skromny i sympatyczny. Pewnie nie raz jeszcze go odwiedzę, zwłaszcza, że od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie zakup jakiegoś klasycznego „japończyka” z lat 70-tych do renowacji.

Założyłem mostek. Postanowiłem, że zostawie to dziwne fabryczne ustawienie menzury, tylko lekko poprzesuwam wózki, żeby mieć możliwość regulacji w każdą stronę. Okazało się, że wózka struny G nie da się przestawić w pierwszą dziurkę, trzeba by przegwintować gwint śruby mocującej, bo się nie wkręca. Zostawiłem wózek w drugiej dziurce, tak jak przyszło, przerażony jednak, że regulacja menzury zajmie wieki (albo w ogóle nie będzie możliwa), bo w oryginalnym mostku menzura ustawiona była zupełnie inaczej (regulował mi ją niejaki Piotrek z nieistniejącego już sklepu „U doroty” na rynku, a ja starałem się trzymać tego samego rozmiaru strun).

Okazało się, że gitara stroi lepiej niż na starym mostku, kompletnie bez regulacji menzury. Chyba mam farta :>. Delikatnie skorygowałem menzurę dwóch strun i jest na prawdę ok.

Na plus: stabilna wajcha tremolo. Po wkręceniu (ramie gwintowane) nic się nie tłucze. Mostek wraca na swoje miejsce. Fajny sustain.

Na minus: gwinty mocujące wózki do przegwintowania, blok (taki kawałek metalu niby odpowiedzialny za sustain) wykonany z jakiegoś byle jakiego stopu w jasnym kolorze. Oryginalny wygląda dużo solidniej. Ponoć to ma znaczenie. Blok mogę sobie wyrzeźbić na warsztacie w firmie… Tylko pytanie czy warto.

Pograć jeszcze nie zdąrzyłem. Poczekamy do jutra, jak się struny naciągną.

Kiedyś jeszcze wymienię w tej gitarce klucze i może sobie ją jakoś fikuśnie pomaluje :). Ale to za parę lat.

PS. Update – jest rok 2018 – gitara dalej świetnie się trzyma i zostanie już ze mną na zawsze.

Laney L5T-112 + Dimarzio D-Activator + Metal Muff…

Jednym słowem… zło ;). Wczoraj przelutowałem pickupy i jak to zaczęło gadać, to do dziś jestem w szoku. Wzmacniacz ma sam z siebie ładny przester, jednak jak się go „doładuje” Metal Muffem, to nie ma takich uszu których by nie można odetkać…

Niszczyciel uszu...

Powala na kolana mnogość brzmień metalowych, które z lampki wychodzą odpowiednio gładkie. Jedyny minus polega na tym, że żeby to wszystko ładnie grało w domu, trzeba zaopatrzyć się w attenuator.

Wydawałoby się że 5W wzmacniacz, to nie dużo… ale człowiek toto odkręci i w mgnieniu oka stoi bez majtek z trzęsącymi się nogami ;). Całe szczęście za jedyne 70 USD można u Teda Webera (RIP) kupić bardzo sensowny moim zdaniem attenuator (chwilę się na niego czeka, ale warto), przy odrobinie szczęścia uda się nie płacić cła i vatu (ja tego szczęścia nie miałem, ale już pickupy przyszły bez odprawy ;)).

Jeśli by ktoś chciał wsadzić jakieś inne pickupy Dimarzio „4-Conductor” do Corta X6, to okazuje się, że bebechy są niemal identycznie okablowane jak w Ibanez JEM:

 

JEM

 

 

Bebechy Cort X6