Jackd i PulseAudio.

Jackd + Chromium albo Firefox = problem. Tak się jakoś porobiło w Linuksie, że PulseAudio stało się standardem w obsłudze audio i chyba nie ma w tym nic złego. Mimo tego, że Firefox w Archlinuksie  skompilowany jest z obsługą jackd, to wyjście jackd w FF nie działa. Na szczęście nie jestem z obozu ultra-tradycjonalistów i udało mi się szybko i prosto pożenić jackd z Pulseaudio. Nie zadziała to jednak z jack2 i ogólnie moje doświadczenia z jack2 w ostatnich latach są raczej traumatyczne, więc nie będę tego tematu rozwijał ;).

Potrzebny będzie pakiet pulseaudio-jack zawierający module-jack-sink.so i module-jack-source.so​.  Do /etc/pulse/default.pa trzeba dodać te moduły:

load-module module-jack-sink
load-module module-jack-source

Każdorazowo po odpaleniu jackd pulseaudio musi zostać przeładowane: pulseaudio -k, a potem: pactl set-default-sink jack_out. Dzięki temu pulseaudio przekieruje audio systemowe na jackd, co pozwala jak w moim przypadku bębnić w realtime do kawałków na Youtube. Pozytywne jest to, że po ubiciu jackd, PulseAudio przywraca odtwarzanie na defaultowej karcie dźwiękowej „w locie”.

Przykre, że jackd nie jest traktowane jak należy, a użytkowników w niszy audio na Linuksie chyba nie ma wielu i od przynajmniej dekady nic się w temacie nie robi, żeby im ułatwić życie.

Reklamy

PulseAudio chciało mnie zabić.

Głupie to PulseAudio. Mało zawału nie dostałem. Dawno nic na słuchawkach nie grało, oj bardzo dawno. Zdecydowanie była to era przed PulseAudio. No i opcja autoregulacji głośności kanałów audio porządnie mnie dziś zaskoczyła. Idiotyzm działa w ten sposób, że zwiększa głośność audio np. Rhythmboxa przy okazji dźwięków systemowych. Efekt przy dość głośnej muzyce jest całkiem niebezpieczny.

Idąc za Archlinux wiki:

flat-volumes = no

Wyłącza tą upierdliwość. Za cholerę nie mogę zrozumieć dlaczego ;).